Uśmiechem w doktora

0 7

Nie wszystkie zwierzaki boją się wizyty w naszym gabinecie. Nawet jeśli przeżyły z nami trudne momenty – operacje, ściąganie szwów, zastrzyki, pobieranie zeskrobin czy krwi. Bo naprawdę można zrobić bardzo wiele, żeby zwierzak nie stresował się zbytnio, a nawet polubił przychodzenie do lecznicy. Brzmi dziwnie, ale tak jest. Oczywiście wiele zależy od psa i od jego opiekuna, od wcześniejszych wspomnień weterynaryjnych czy schroniskowych zwierzęcia, od osobowości. Sporo naszych pacjentów czuje się jak u siebie, a może nawet jeszcze swobodniej…

Wczoraj zawitały do nas dwie goldenki, Fi i Spa. Po szaleńczej kołomyi z naszym Leonem dostały suszone uszy i jedząc je, zostały zbadane i zaszczepione; nawet nie zauważyły strzykawek. Potem druga kołomyja i bieg: która pierwsza skoczy na doktora wpisującego szczepienia do książeczek… przesłodkie dziewczyny! Czasem odwiedza nas jamniczka Minnie; przeszła u nad trudną operację, ma problem z krzepliwością krwi – tak więc musiała dostać jeszcze transfuzję i kroplówki. Zawsze prosi by wziąć ją na kolana. Badamy ją i szczepimy nie na stole, ale na doktorskich kolanach. A potem sunia wylizuje doktorowi twarz wsuwając ozorek pod okulary.

I był niegdyś staruszek Gucio, który zawsze wyszukiwał okruszków śniadania i zapomnianych przysmaków… na operację usunięcia guza przyszedł na czczo, kiedy już przysypiał po podaniu narkozy, zestawiony ze stołu powoli szedł po gabinecie, koło kosza znalazł malutki okruch bułki, który z lubością zjadł i zasnął… po zabiegu i potem za każdym razem biegł sprawdzić, czy jest koło kosza jakiś okruszek. Musiał mu tamten niezwykle smakować w głodzie, skoro został zapamiętany jako rarytas! Zawsze warto spróbować jakiegoś sposobu, by zwierzak się nie bał, nie miał przykrych wspomnień; czasem jest to pasta smakowa, jakiś chrupki przysmak, ale najczęściej spokój i brak pośpiechu, dajemy czas na to, by pies czy kot pozwoliły się zbadać, nie szarpiemy, nie podnosimy głosu, nie wykonujemy zbędnych czynności, zwłaszcza tych hałaśliwych.
Dla każdego pacjenta minimum czasu to 15 minut. Zawsze lubimy dowiedzieć się o nim więcej, żeby łatwiej zbudować pozytywne relacje. I w zamian pacjent wita nas uśmiechem, a nie zębami. Chociaż nie zawsze, ale o tym będzie następna opowieść.

A.T. Kutrzuba

Przychodnia Weterynaryjna T. Kutrzuba – Kraków, Okulickiego 57

Komentarze
Wczytywanie...