Problemowi pacjenci

0 8

Poznajcie Szczutka. Nieduży psiak z ogromnym bagażem przeżyć – wypadek, schronisko, pogryzienia ze szramami na ciele, dwie nieudane adopcje… i totalna nienawiść do wszystkich weterynarzy na świecie.

W pewnym stopniu zaufał swojej nowej pani, ale wciąż sprawia kłopoty. Opatrywanie ran, szczepienie czy czyszczenie uszu wiąże się z ryzykiem, że zęby Szczutka wbiją się głęboko w czyjąś rękę. Kagańca też nie można założyć, bo pies zaczyna panikować do tego stopnia, że kończy się to atakiem padaczki… Pani kilka dni wcześniej podaje psu tonizujące nerwy lekarstwo i przychodzi ze Szczutkiem zawsze po ostatnim pacjencie; zmywamy podłogi, wietrzymy i Szczutek nie czuje gabinetowych zapachów po pacjentach. Zwłaszcza pobierania krwi (zapach krwi niewyczuwalny dla nas wzbudza panikę u niemal każdego psa w lecznicy). Wszelkie czynności trzeba wykonać szybko, więc jeśli to szczepienie – zawsze przygotowujemy wcześniej strzykawkę i gazik. Ale tak już jest – Szczutek zaznał zbyt wiele zła i bólu by być zrównoważonym i będzie zawsze zbyt wrażliwy na kontakt z weterynarzem.

Neurotyczny owczarek Maksymilian przez cały pobyt w poczekalni i gabinecie szczeka. Szczeka nawet kiedy chce mu się zajrzeć do ucha czy posłuchać pracy serca. Taki już się urodził, ma nadpobudliwość psychoruchową i nie ma sensu za każdą wizytą podawać mu leków uspokajających, ale trzeba robić swoje spokojnie i cieszyć się, że to tylko szczekanie…

Misia (kaukaz) musi mieć co miesiąc pobraną krew. Trafiła do nas, gdy w kolejnych kilku gabinetach nie dała sobie w żaden sposób nic zrobić, a właścicielka nie miała siły by opanować jej panikę. Pierwszy raz pobraliśmy jej krew w domu, potem w samochodzie, następnie przed lecznicą, w poczekalni i dopiero ostatnio w gabinecie – wreszcie sama do niego weszła… nawet nie panikuje na widok maty medycznej, której używamy, gdy potrzebujemy coś robić z pacjentem poza gabinetem. I chyba do nas już przywykła. Zobaczymy, czy będzie spokojna następnym razem. Oby…

Czasem pomaga nam nasz Leon. Umie kojąco działać na niektóre małe psy. Zwłaszcza, gdy przestraszony psiak przebywa na stole do badań i dzięki temu, że Leon na naszą prośbę wyjdzie z kojca i objawi swą obecność merdając ogonem, z pluszakiem w pysku. Pacjent zapomina wówczas o swojej sytuacji, wtedy można szybko zrobić zastrzyk czy zbadać serduszko. Niestety, nie zawsze można uniknąć pokąsania czy podrapania, wówczas nigdy nie ma się żalu do pacjenta, bo jego instynkty i stres, a nie niecne zamiary są powodem ataku czy zaciekłej obrony. Dlatego każde z nas jak tylko może ćwiczy refleks i spostrzegawczość, bo one ratują w trudnych sytuacjach.

A i T Kutrzuba

Komentarze
Wczytywanie...