Można inaczej

0 44

Lekarz weterynarii może zrobić naprawdę mnóstwo małych kroków ku temu, by ograniczyć ból pacjenta. I wielu lekarzy stara się to robić, aczkolwiek są i tacy, którym własna wygoda jest milsza. Na to nie ma niestety rady…

Ot, prosty przykład – nauczyliśmy się takiej techniki zastrzyku, by bezpiecznie stosować najcieńsze igły; są one bardziej podatne na zatkania czy złamania, dlatego trzeba dużej wprawy by stosować tak cienkie. Ale warto, bo zwierzę nie czuje większego bólu niż ukąszenie pchły. Jeśli zwierzę boi się białych fartuchów, warto zainwestować w coś kolorowego. Jeśli badamy psiaka jakimś aparatem – otoskopem czy stetoskopem – pies powinien go wpierw obwąchać, wówczas się nie wystraszy ani ręki, ani narzędzi. To tylko przykłady, ale życie weryfikuje czym i jak leczyć, jakie procedury dają dobre efekty pracy ze zwierzęciem.

Nie ma się co oszukiwać, ale choćby człowiek wciąż zachowywał największą staranność i dbał o pacjentów, zawsze mogą się zdarzać nieprzewidywalne sytuacje. Aby uniknąć tych związanych z zatłoczoną poczekalnią, lekarze weterynarii umawiają pacjentów na określone godziny. My podzieliliśmy poczekalnię na dwie części, żeby pacjenci nie stykali się zbyt blisko. Oczywiście – mogliśmy sobie pozwolić na tak wygodne rozwiązanie, bo mamy sporo miejsca, ale gdy byliśmy w małym lokalu, staraliśmy się by nie czekało przed drzwiami kilka osób jednocześnie. U znajomego weta w poczekalni stoją wielkie kosze z zabawkami – zabawki czyste i użyte. Poczekalnia jest spora, pacjentów dużo, więc zdarza się, że pacjent wymaga dodatkowego zajęcia… Problem w tym, że często zabawki znikają wynoszone z lecznicy… U nas, gdy pożyczaliśmy kocyki i transportery, wyszliśmy na tym jak przysłowiowy Zabłocki na mydle – już po trzech miesiącach nie odzyskaliśmy większości z nich; dziś wydajemy osprzęt za jego równowartościową kaucję. Ale gdyby ludzie byli uczciwi, nie musielibyśmy… Samo życie!

A i T Kutrzuba

Komentarze
Wczytywanie...