Niebezpieczna moda, fałszywa wygoda

0 13

Pies, który chodzi na smyczy – czyli na kontrolowanej uwięzi, zna jej długość i przyzwyczajony do tejże – nie szarpie (jeśli jest właściwie ułożony). Smycz to ważny instrument porozumienia i zasad: zwierzęciu daje miejsce w tzw. szyku stada, co za tym idzie także poczucie większego bezpieczeństwa; opiekun ma zaś pupila pod pełną kontrolą, jako szef „stada” trzymając smycz – to on zarządza, a więc ma autorytet.

Wiele razy tłumaczę właścicielom psów, że modne automatyczne smycze wcale nie służą do codziennych, miejskich spacerów, są częstym powodem różnych tragedii, których można było uniknąć! Smycz regulowana (220 cm, skracana kilkoma karabińczykami) w zupełności wystarcza by dać więcej luzu, ale dobrze kontrolować psa. Automatyczne długie linki czy smycze służą wyłącznie do tego, by w obcym terenie nie spuszczać zwierzaka by się wybiegał, ale żeby miał sporo swobody kontrolowanej, zwłaszcza gdy właściciel psa wie, że ten może najzwyczajniej nie przybiec na wołanie.

Śmierć, która nie powinna się zdarzyć

Tak niedawno szczepiliśmy młodego pekińczyka, był pełen wigoru i psiej wesołości, nawet w poczekalni nie tracił rezonu. Wieczorem, kilka dni temu, właścicielka przybiegła z nim w ramionach, obok biegł jej przerażony, siedmioletni synek.

Niestety, psiak nie żył. Szczęściem w nieszczęściu był fakt, że uderzenie samochodu od razu przerwało mu rdzeń kręgowy. Chłopiec wyszedł z psem na wieczorny spacer po osiedlu, za późno ściągnął automatyczną smycz i pekińczyk, biegnąc do widzianego psa, wpadł prosto pod koła samochodu… Rozpacz i wyrzuty sumienia chłopca i jego mamy są nie do opisania, ale możecie sobie je wyobrazić.

Salto mortale

Pani T. ma starego, dużego i tęgiego labradora, którego zawsze wyprowadza na automatycznej smyczy; pies jest spokojny i bardzo posłuszny, ale tego co się zdarzyło nie przewidziałby nikt… na jednym z porannych spacerków w bardzo deszczowy dzień, pani dała pupilowi pełną długość linki, ten zaś stanął na trawniku między chodnikami i wąchał coś w skupieniu. Mężczyzna biegnący do autobusu zahaczył nogami o linkę, na tyle napiętą, że przewrócił się i mocno potłukł. Pies miał mocno nadwyrężony kark i wył z bólu. Poza nieprzyjemnościami z policją, pani T. poniosła koszty podartych spodni mężczyzny, ale przede wszystkim długiego i przykrego leczenia swojego psa.

Przypadek małej Demi

Demi jest miłą sunią shih-tzu. Od pewnego czasu wyprowadzana jest na zwykłej smyczce i gdyby miała ją wcześniej zamiast długiej swobody, nie cierpiałaby! A tak – zanim opiekunka zdążyła spostrzec i zareagować, Demi wzięła z trawnika i pospiesznie połknęła kawałek śmierdzącego mięsa, które ktoś wyrzucił „dla biednych kotków”. Antybiotyki, kroplówki i tydzień niepewności, czy organizm poradzi sobie z jadem kiełbasianym… niestety, do końca życia sunia będzie musiała jeść specjalną dietę i nigdy już jej wzrok nie będzie w pełni sprawny. Botulina jadu kiełbasianego jest tak samo śmiertelnie niebezpieczna dla zwierząt, jak i dla ludzi!

Pechowa blokada

Wiktor to piękny terier rosyjski, umięśniony i ze stanowczym charakterem. Nic więc dziwnego, że widząc swojego osiedlowego wroga, z całych sił nagle skoczył. Blokada automatycznej smyczy chrupnęła i zepsuta, nie zadziałała. Próby rozdzielenia walczących psów były dość dramatyczne, następnie przywieziono je do naszej lecznicy. Owczarek miał kilka głębokich ran na szyi i głowie, gorzej wyglądał Wiktor: rozległe ubytki skóry zdarte z szyi i łopatek, uszkodzone oko. Po dwóch operacjach żyje, ale blizny i brak oka powodują, że nie jest już tym samym psem, co dawniej; co gorsza, stał się jeszcze bardziej agresywny w stosunku do mijanych, dużych psów.

Co roku mamy kilka do kilkunastu pacjentów – ofiar automatycznych smyczy; zatem nasz Leon, którego bardzo kochamy, spaceruje pod naszą pełną kontrolą, a długa smycz służy mu jedynie do spacerów w lesie czy nad jeziorem, gdy idziemy drogą, w mieście – choćby było to miejsce spokojne – zbyt wiele może się zdarzyć, więc nasz jamnik nie jest puszczany swobodnie. Pełnej wolności zażywa na dobrze ogrodzonej działce czy w ogrodzie naszych przyjaciół: tam nie ma trutek, samochodów i zagrażających mu zwierząt czy ludzi. Apelujemy do właścicieli i opiekunów o refleksję i rozsądek, wówczas nic złego się nie przydarzy.

 

A.T. Kutrzuba

Komentarze
Wczytywanie...