Gdy ugryzie pies…

Wszyscy znamy takie zdarzenia, ale najczęściej „nas to nie dotyczy”. Życie jednak wciąż przynosi niespodzianki i może się tak zdarzyć, że nasz pupil dojdzie do wniosku iż należy się bronić. Powodów takiego zachowania może być dużo, od poczucia zagrożenia, zdenerwowania psa po zupełny przypadek

0 289

Jakie to rodzi konsekwencje dla nas i co powinniśmy zrobić? 

Przede wszystkim musimy poszkodowanemu udzielić pierwszej pomocy, tak jak w przypadku wypadku komunikacyjnego. Trzeba zaopatrzyć ranę: zdezynfekować ją i ewentualnie założyć opatrunek oraz upewnić się, że osoba ugryziona jest w stanie dotrzeć do lekarza – jeśli nie, również tutaj powinniśmy udzielić pomocy. Warto też ostudzić emocje i przedstawić aktualne zaświadczenie o szczepieniu przeciwko wściekliźnie. Jeśli możemy się dogadać z osobą poszkodowaną, to należy sformalizować taką ugodę opisując całe zdarzenie i sumę, jaką uznano za pokrywającą szkodę. To uchroni nas przed ewentualnymi późniejszymi kosztami. 

Gdy jednak nie dojdzie do ugody
możemy spodziewać się postępowania karnego ( z oskarżenia publicznego bądź prywatnego)lub cywilnego. Jeśli konsekwencje pogryzienia są poważniejsze – skutkują rozstrojem zdrowia lub naruszeniem czynności narządu ciała na okres powyżej siedmiu dni (nie jest to równoznaczne z otrzymaniem zwolnienia lekarskiego na 7 dni), może dojść do postępowania karnego z oskarżenia publicznego, które wszczyna się z urzędu. Z kolei jeśli skutki pogryzienia ograniczają się do tzw. lekkiego uszczerbku na zdrowiu albo nieumyślności po stronie opiekuna psa, ściganie odbywa się z oskarżenia prywatnego w procesie karnym, który inicjuje złożenie przez pokrzywdzonego prywatnego aktu oskarżenia i uiszczenia opłaty w wysokości 300 zł. Należy też pamiętać, że w przypadku samego wywołania stanu bezpośredniego niebezpieczeństwa ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, zarówno umyślnego jak i nieumyślnego sprawcy grozi odpowiedzialność karna (z artykułu 160 Kodeksu Karnego). Możliwe jest też pociągnięcie do odpowiedzialności karnej za zniszczenie mienia ( np. zniszczenie czy uszkodzenie ubrania ) jeśli wartość szkody przekracza 525 zł lub do odpowiedzialności za wykroczenie – jeśli szkoda jest mniejsza. Dodatkowo za nie zachowanie środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia grozi mandat karny, a jeśli odmówmy jego przyjęcia zostanie do sądu skierowany wniosek o ukaranie w sprawie o wykroczenie z art.77 Kodeksu Wykroczeń.

Poszkodowany w przypadku procesu z oskarżenia cywilnego
musi udowodnić powstanie szkody, ponosi zatem na początku koszty niezbędnej obdukcji lekarskiej (gdy uszkodzenie ciała jest niewielkie po kilku dniach od ugryzienia dowód może być zbyt słaby dla sądu), koszty pozwu o odszkodowanie (5%kwoty roszczenia), opinii biegłego(około sześciuset złotych) oraz zastępstwa procesowego, jeśli wynajmuje prawnika bez którego trudno może być taką sprawę wygrać (tu cena podlega prawom rynku, sąd zaś może w przypadku wygrania sprawy zasądzić zwrot tych kosztów – w przypadku kwot zasądzanych za pogryzienia to będzie również w okolicach sześciuset złotych, ewentualną różnicę lub całość w przypadku przegranej poszkodowany pokrywa sam ) 

 

Właściciel psa
z kolei, dla którego sytuacja jest jasna i często w pokorze przyjmuje cała winę na siebie, wcale nie jest na przegranej pozycji, która zależy od szeregu okoliczności. Należy przedstawić sądowi do zważenia wszystkie strony tej sytuacji, czyli co my zrobiliśmy by nie doszło do sytuacji niebezpiecznej: czy pies był na smyczy, czy w kagańcu, czy jest po szkoleniu, czy był regularnie szczepiony, czy jest niezwykłe łagodnego usposobienia, co mogą potwierdzić świadkowie; a także czy wina nie leży w części po stronie poszkodowanego: zachowywał się agresywnie, drażnił psa (jest to wykroczenie i może się skończyć grzywną dla poszkodowanego), zachowywał się hałaśliwie, nieprzewidywalnie, miał chwiejny chód, wyciągał ręce do psa, próbował go kopnąć, zignorował ostrzeżenia, był pod wpływem alkoholu itd.

Jeśli pies był utrzymany z naszej strony zgodnie z przepisami
(pamiętajmy, że uchwały lokalne mogą nakładać dodatkowe obowiązki, np. prócz smyczy obowiązkowy jest też kaganiec w przestrzeni publicznej oraz dla ras uznanych za niebezpieczne), a poszkodowany również się przyczynił do powstania niebezpiecznej sytuacji, sąd może zmniejszyć wymiar odszkodowania lub umorzyć sprawę. Pamiętajmy też, że w sytuacji gdy słowo poszkodowanego staje naprzeciw słowu sprawcy (w tym przypadku właściciela psa), to sąd raczej przychyli się do słowa strony poszkodowanej, warto więc mieć świadków którzy potwierdzą naszą relacje, jeśli to tylko możliwe. Trzeba też przy tej okazji wiedzieć, że jeśli poszczuliśmy psa, to sytuacja się zmienia – wtedy to nie zwierzę będące pod naszą pieczą jest sprawą szkody, ale człowiek który zwierzę poszczuł.

W lepszej sytuacji jesteśmy, jeśli wykupiliśmy ubezpieczenie OC dla naszego psa.
Oczywiście również w tym przypadku musimy udzielić poszkodowanemu niezbędnej pierwszej pomocy- musi on zdezynfekować ranę, by nie uległa zakażeniu; jeśli zacznie puchnąć lub ropieć wizyta u lekarza jest niezbędna i zapewne będzie musiał przyjmować antybiotyk – rany po zębach potrafią się brzydko goić; tak samo, nawet w przypadku niewielkiej rany, konieczne jest podanie szczepionki przeciw tężcowi, jeśli ważność szczepienia już upłynęła (szczepienie człowieka przeciw tężcowi jest ważne do 10 lat); jeśli ślina zwierzęcia dostała się do uszkodzenia skóry (niekoniecznie musi być ugryzienie, jeśli skóra była tam uszkodzona wcześniej) lub na błony śluzowe, lekarz będzie wymagał obserwacji psa w kierunku wścieklizny – bez względu na to, czy ma aktualne szczepienie. Oczywiście wyznaczony do obserwacji lekarz weterynarii może na podstawie dotychczasowej historii szczepień odstąpić od 15 dniowej obserwacji i wydać stosowne oświadczenie, ale ze względu na śmiertelność wścieklizny raczej nikt tego nie zrobi. Jeśli pies jest nieznany i nie uda się go odłowić, poszkodowanego czeka seria szczepień profilaktycznych.

Wracając jednak do sytuacji, gdy znany jest właściciel psa i jest on ubezpieczony – wystarczy przekazać numer polisy i nazwę towarzystwa ubezpieczeniowego poszkodowanemu, opisać powstałą szkodę z podpisami obu stron,którą prześlemy do naszego ubezpieczyciela i resztą już zajmie się ubezpieczyciel. 

Gdy poszkodowany nie chce z nami rozmawiać i możemy spodziewać się procesu, powinniśmy taką informację z opisem zaistniałej sytuacji przesłać do towarzystwa ubezpieczeniowego, dołączając ewentualnie protokół z policji, jeśli została wezwana na miejsce (gdy nasza wina była ewidentna i zostaliśmy ukarani mandatem, tego kosztu towarzystwo nie pokryje), później przesyłamy otrzymane wezwanie do sądu i resztą spraw oraz wypłata odszkodowania zajmuje się już nasz ubezpieczyciel. Warto tu dodać, że koszt takiego OC to około 50 zł ROCZNIE, często obejmuje również szkody wyrządzone przez nasze dzieci, może być też dołączone w pakiecie przy ubezpieczeniu na życiu, NNW itp. a obejmuje zazwyczaj kwotę do stu tysięcy odszkodowania (szkoda może obejmować nie tylko ciało czy uszkodzone ubranie, ale także strach poszkodowanego, utracone zarobki z powodu leczenie czy rehabilitacji oraz np. przerwany urlop).

Przy wybieraniu ubezpieczenia warto oczywiście zwrócić uwagę czy nie ma tam paragrafów wykluczających pokrycie szkody przez ubezpieczyciela, np. tylko od pewnej kwoty, czy z powodu „rażącego niedbalstwa” (może być nim uznane np. brak smyczy, kagańca, czy nawet aktualnych szczepień), warto więc wykupić ubezpieczenie bez takich klauzul, koszt jest niewielki, a nasz spokój bezcenny. 

W naszej Przychodni nie zajmujemy się oczywiście ubezpieczeniami, ale przez lata poszukiwań wśród firm mogących pomóc w szeroko pojętej opiece nad zwierzętami trafiliśmy na wielu życzliwych i kompetentnych ludzi, nastawionych na Państwa potrzeby a nie na krótkotrwały zysk ze sprzedaży jakiejkolwiek polisy, więc mogą Państwo uzyskać kontakt do osób, którzy się takimi ubezpieczeniami profesjonalnie zajmują i odpowiedzą na wszystkie wątpliwości jasno i zrozumiale, by mieli Państwo pewność, że nie tylko opłacili składkę, ale także są chronieni w przypadku zaistnienia nieszczęścia – dotyczy oczywiście nie tylko ubezpieczenia OC na psy. Spotkanie do niczego nie zobowiązuje i mogę z czystym sumieniem polecić.

Lek.wet. Tomasz Kutrzuba
Poradnia Weterynaryjna w Krakowie

Komentarze
Wczytywanie...