Choinkowe opowieści

0 146

Psy, zwłaszcza bardzo młode, miewają niebezpieczne spotkania z choinką. Wpada im do głowy rozgryzanie bombek, zjadanie czekoladowych ozdób choinkowych, przegryzanie kabelków od świateł… Są narażone także na uszkodzenia oczu (igły choinkowe), połknięcie kawałków ozdób i wstążek prezentowych, rybich ości i innych „przysmaków” kradzionych w kuchni i podczas biesiady. W Święta każdy opiekun psa musi uważać na swego pupila i to bardziej niż kiedykolwiek!

Pieski, które z powodu wyjazdu swych opiekunów trafiają do hoteli lub innej opieki zastępczej, często źle to znosza, tak więc warto zapewnić im na ten czas odpowiednie środki uspokajające, a z pewnością w ich nowe miejsce przenieść im zabawki, koc, ukochane psie skarby, by nie czuły się tak bardzo obco w nowym otoczeniu. Oczywiście – zanim się odda psa do hoteliku, trzeba miejsce to wpierw odwiedzić, ocenić warunki i omówić szczegóły pobytu psa. Uprzeć się przy tym, by był wyprowadzany na spacery i karmiony tak jak dotychczas, bez zmian diety. PUPIL POWINIEN BYĆ ODPCHLONY, ODROBACZONY I ZASZCZEPIONY przed wyjazdem i po powrocie z hoteliku do domu.

Ale dziś o czymś innym jak tylko o przestrogach. To bożonarodzeniowa, psia opowieść wigilijna (zapewniam Was, że godna porównania z Dickensowską). Rzecz dzieje się w prywatnym przytulisku dla psów, nie powiem, że to luksusowy psi hotelik, ale coś w tym rodzaju. W jednym z dużych kojców siedzi pozostawiony na czas Świąt wielki i kudłaty pies. Nie cieszy się tu sympatią ludzi i zwierząt – nie chce się bawić, warczy i szczeka ze złością na wszystkich. Pracownik przytuliska niesie do sąsiedniego kojca niedużą, dość pokiereszowaną suczkę, wkrótce przychodzi do niej lekarz weterynarii. Podaje lekarstwo, zastrzyk i zmienia opatrunki na ranach. Sunia zwija się w kłębuszek i zasypia. Duży pies wsadza nos w siatkę kojca, węszy. Najwyraźniej jest zaintrygowany nową sąsiadką… zdziwiony personel obserwuje, że przestał warczeć i szczekać, w milczeniu przygląda się suczce. A po pewnym czasie cicho popiskuje w jej kierunku. Ona zaś otwiera oczy i odpowiada mu cichutko, ale nie ma siły się ruszyć. I tak oba psy rozmawiają ze sobą w wigilijne popołudnie, pod okiem czujnych pracowników przytuliska… Mijają Święta i zaraz po nich przyjeżdżają po wielkiego psa jego właściciele. Dostrzegają w sąsiednim boksie suczkę i pytają pracowników przytuliska, czyja ona jest, skąd się wzięła; słyszą, że nie wiadomo, bo ktoś znalazł ją pod wiaduktem, mocno poturbowaną i przestraszoną. Zostanie odwieziona do miejskiego schroniska po wyleczeniu ran. Państwo decydują się natychmiast zabrać suczkę razem ze swoim psem. Zapytani o powód decyzji, odpowiadają: „ależ my znamy tę sunię, ona ma niepowtarzalny wygląd, kiedyś mieszkała na naszym osiedlu u takiej bardzo wiekowej pani i jest mamą naszego Brutusa”.

T. Kutrzuba

Komentarze
Wczytywanie...