Historia psa Nero

0 85

Kilka lat temu, rodzina państwa R. znalazła w rowie, przy drodze małego, wyczerpanego pieska. Był tak słaby, że nie miał siły wstać. Pan Krzysztof delikatnie owinął go w dziecięcy kocyk i zabrał do samochodu. Piesek leżał spokojnie, miał zamknięte oczy i wydawało się, że jest mu wszystko jedno co się z nim dzieje.

Wizyta u weterynarza potwierdziła obawy rodziny R. Piesek był w stanie agonalnym. Był wychudzony, na ciele miał liczne siniaki, a na szyi widoczna była blizna od łańcucha albo sznurka, na którym był więziony. Jego sierść była brudna i posklejana. Wszyscy jednak byli zgodni co do jednej decyzji. Robimy wszystko aby uratować tego pieska.

Piesek pozostał w klinice. Zrobiono mu szereg badań, podłączono kroplówkę. Rozpoczęło się intensywne leczenie. Przez 4 kolejne dni stan pieska w ogóle nie ulegał poprawie, ale nikt nie tracił nadziei na jego wyzdrowienie. Codziennie w klinice odwiedzali go członkowie rodziny R. Najmocniej do pieska przywiązał się 12 letni Michał, który zawsze po szkole przychodził w odwiedziny. Trzymał go za łapkę, głaskał i mówił do niego. Nazywał go Nero.

Po tygodniu Nero został odłączony od kroplówki, zaczął samodzielnie jeść. Ruszał się jeszcze bardzo niezdarnie, ale wydawało się, że jego oczy uśmiechają się na widok Michała. Piesek wracał bardzo powoli do zdrowia. Lekarz pozwolił rodzinie R. zabrać pieska do domu.

Nero otrzymał nowe, śliczne posłanie oczywiście rozłożone w pokoju Michała. Jego rekonwalescencja trwała jeszcze miesiąc, ale z dnia na dzień było coraz lepiej. Najdłużej goiła się poraniona szyja. Te blizny zapisały się na stałe w karcie jego życia.

Dziś Nero to śliczny, mały, biały piesek. Jest ulubieńcem całej rodziny. Szybko nauczył się życia w rodzinie. Za swojego opiekuna uznaje panią domu, ale uwielbia zabawy z Michałem. W nocy cichutko wsuwa się pod jego kołdrę i przytuleni do siebie przyjaciele, śpią do rana. Nero jest radosnym, szczęśliwym kundelkiem. Czasami tylko przeszłość daje znać o sobie. Spuszczony ze smyczy biegnie prosto do śmietnika w poszukiwaniu jedzenia. Podobnie w domu wyjada wszystko co znajdzie, jakby chciał najeść się do syta, bo jutro nie będzie miał pokarmu. Cała rodzina usilnie pracuje nad tym problemem. Otoczony wielką miłością, piesek Nero z czasem nauczy się, że w tym domu nigdy nie zabraknie dla niego pożywienia. Jego radosne, ufne, duże oczy są bezcenne. Uwielbia spędzać czas z rodziną. Zaprzyjaźnił się z kotem Filomenem.

Nero ma złote serce. Kocha nas a my jego. Jesteśmy szczęśliwą rodziną. A przedtem nigdy nie myśleliśmy o kupnie czy adopcji psa. Nasz pies, pomimo takich przeżyć, ma w sobie tyle energii, radości i wdzięku, że daje nam pozytywną energię w trudnych chwilach. Dziś wydaje się nam, że jest z nami od zawsze- powiedziała pani Kasia, właścicielka Nero.

/opowiedziane przez p. Krzysztofa R./
Komentarze
Wczytywanie...