Szczekamy o wszystkim. Przerażająca historia naszych przyjaciół. Cz.2

2

Wczoraj napisałam o tragicznej sytuacji piesków pod okrutną i morderczą opieką Fundacji Ludzie Zwierzętom w Potrzebie. Dziś dalszy jej ciąg. 14 maja 2013 to pierwszy dzień interwencji Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami i Policji. Dnia 15 maja 2013r. odkryto następną posesję należącą do Pani Anny K. z Fundacji LUDZIE ZWIERZĘTOM W POTRZEBIE. To miejscowość Połęże, gdzie znaleziono ponad 60 ciał zwierząt. Nie potrafię nawet o tym napisać. Nie potrafiłam tego nawet przeczytać. Jakim trzeba być potworem aby tak traktować zwierzęta? Gdzie przez te kilka lat byli ludzie sprawujący nadzór nad tą fundacją? Zastanawiam się jak to możliwe, że nikt nic nie wiedział?
Pokażę Wam kochani kilka zdjęć.

Zaznaczam:  zdjęcia drastyczne.

Takie warunki stworzyła Pani Prezes swoim podopiecznym za pieniądze darczyńców i Zarządów Gmin.

Piesek uratowany z obozu śmierci, miał takie warunki do życia.

Źródło: Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami.   www.ktoz.krakow.pl
Zobacz więcej zdjęć: http://ktoz.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?477639

Myślę, że informacja Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami zamieszczona na ich stronie przekaże te informacje w sposób właściwy. W tym przypadku nie są potrzebne już żadne komentarze i wyjaśnienia z mojej strony.

Cytuję ze strony Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

Podłęże – odsłona druga, ponad 60 ciał psów!!

W dniu 15.05.2013 r, inspektorzy KTOZ, ponownie udali się do Podłęża, na posesję prezes fundacji Ludzie Zwierzętom w Potrzebie, gdyż interwencja w dniu poprzednim, ujawniła wiele martwych zwierząt. Istniało duże podejrzenie, że na terenie posesji w Podłężu, również znajdziemy zwłoki. Dopiero po naszej interwencji w prokuraturze, kiedy zaalarmowaliśmy tamtejsze władze, otrzymaliśmy zgodę na wejście na teren w/w posesji.

Niestety nasze podejrzenia okazały się słuszne, jednak Inspektorzy w najśmielszych wizjach, nie wyobrażali sobie tego co znaleźli na miejscu.

Przed domem znajdował się jeden pies w typie owczarka, jednak z domu dobiegały odgłosy świadczące o tym, że tam również zamknięty jest co najmniej jeden pies.

Kiedy Inspektorom i Policji udało się wejść do środka, oczom ich ukazał się przerażający widok. Gdzie  nie spojrzeć, widać było resztki zwłok padłych zwierząt. Najczęściej były to same kości z resztkami sierści, jednak praktycznie wszędzie zalegały sterty pozostałości skór zwierząt które umarły i jeszcze nie do końca się rozłożyły. Oczywiście panował straszny fetor.

Poszukiwany przez nas pies, znajdował się w klatce wewnątrz domu.

Najbardziej przejmujący obraz, który zapadnie inspektorom na długi czas w pamięci, ujrzeli w jednym z przeszukiwanych pomieszczeń.  

Do betonowego słupa przywiązany był łańcuch, który opadał w głąb sterty szmat, sierści i odpadków a na jego końcu leżały przywalone tym wszystkim zwłoki psa. Sama myśl, że psiak musiał umierać na tym łańcuchu, bez możliwości pomocy, powoduje, że obserwator nie ma cienia litości dla sprawcy tak okrutnego czynu.

Wewnątrz domu Inspektorzy znaleźli jeszcze kilka klatek knelowych, w których psy były pozostawiane wewnątrz nich, przywiązywane do prętów i tak też umarły.

Nie wiadomo co było przyczyną śmierci tych zwierząt, czy choroba, czy śmierć głodowa jak prawdopodobnie w przypadku kota, którego nie udało się uratować z mieszkania na ul. Pawiej. Niestety większość zwłok nie nadawała się na sekcję z powodu całkowitego bądź częściowego rozkładu.

W klatkach była kilkunastocentymetrowa warstwa sierści i kości z umarłych w nich zwierząt.

Po przeszukaniu domu i odnalezieniu kilkunastu szczątków zwierząt, przyszła kolej na oględziny terenu wokół domu, gdzie porozrzucanych było kilkadziesiąt worków z niewiadomą zawartością.

Tak jak przypuszczaliśmy w workach znajdowały się ciała umarłych zwierząt. Niestety większa część była w stanie całkowitego bądź częściowego rozkładu, w kilku były już same kości.

Inspektorzy wraz z policją doliczyli się około 60 martwych zwierząt.

Ponieważ ciała psów, pakowane były niekiedy w trzy warstwy worków, smród rozkładających się ciał nie był aż tak odczuwalny zanim nie rozerwało się worka.

Widok był przerażający. Część zwierząt musiała umrzeć dawno temu, a część zupełnie niedawno. Nie wiemy czy wszystkie zwierzęta umierały na terenie posesji w Podłężu, czy tam „tylko” wywoziła je po śmierci.

Faktem jest, że interwencja ta była by nie potrzebna, gdyby pani Anna K. została należycie ukarana przy sprawie pseudo schroniska w Kłaju, z którego przejęliśmy około rok temu 66 psów. Kilkanaście dni temu, wyrok 1500 zł grzywny się uprawomocnił.

Wszystko wskazuje na to, że sprawa zwierząt z Kłaja nie spowodowała wyrzutów sumienia u  pani K., która wg nas jest osobą bez serca. Bo ona miała te zwierzęta ratować, miała pokazać im, że człowiek nie jest potworem, że ludzie są dobrzy. Niestety te zwierzaki poznały tylko ból, głód i cierpienie i większość zapewne umarła w najokrutniejszy sposób – powolną śmiercią głodową.

Mamy nadzieje, że tym razem Wymiar Sprawiedliwości skutecznie uniemożliwi tej pani możliwość kontaktu ze zwierzętami, a pani K. poniesie konsekwencje swoich czynów.

źródło: http://ktoz.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?477639                         Zobacz więcej.

Kochani pokażę wam jeszcze:

kilka zdjęć z interwencji z dnia 14 maja, o której pisałam wczoraj.

Myślę, ze nawet nie potrzeba podpisywać tych zdjęć. One mówią same za siebie.

Wszystkie zdjęcia w tekście oraz zdjęcie główne pochodzą ze strony Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami i dotyczą warunków życia piesków pod opieką Fundacji Ludzie Zwierzętom w Potrzebie.

Kochani pozwólmy tym biednym pieskom wrócić do normalności.
Pomóżmy im w miarę naszych możliwości.

Podaję adres:

Krakowskie Towarzystwo Opieki Nad Zwierzętami
ul. Floriańska 53, 31-019 Kraków

nr konta 80 1500 1487 1214 8000 9036 0000

 


Może ci się spodobać również Więcej od autora

Komentarze