Listopadowa zaduma

0 134

Listopad to miesiąc zadumy nad przemijaniem. Nad życiem swoim i wszystkich innych żyjących istot.

Tak zawsze boli, gdy odchodzi ktoś bliski, ktoś kochany. Tak bardzo boli gdy odchodzi  ukochany czworonożny przyjaciel. Tak bardzo boli gdy odchodzi nasz ukochany pies.

Zatrzymaj się więc na chwilę. Pozostań w zadumie. Tak po prostu. Bez zbędnych słów. Bez pytań. Bez podpowiedzi innych. Sam ze sobą. Ze swoimi myślami. Ze swoim postrzeganiem życia. Ze swoją miłością do innych ludzi i zwierząt. Z miłością do samego siebie……….

**************************************************************************

„O Tęczowym Moście”

Czy dotarłeś bezpiecznie, kochany,
po drabinie z bielutkich obłoków
do tęczowej, świetlistej bramy?
…Uchylona, choć nie słychać Twych kroków.
Wsuń łapeczkę w szparę – w tę niebieską,
teraz główkę; widzisz most? – piękny pewnie!
Nie bój się, podążaj jak ścieżką,
drugi brzeg to Twój dom, choć beze mnie.
No a ja, chociaż serce mi pęka,
myślę tutaj o Tobie z uśmiechem,
przecież wiem, kto na Ciebie tam czeka.
Znam ich, wiedzą że idziesz.
Już lepiej?
Bądź szczęśliwy w tęczowej krainie,
ja swą miłość Ci czasem podeślę,
– zbieraj ją, gdy do Ciebie dopłynie,
ale czasem odwiedź, choć we śnie.
(autor nieznany)

„Śpij piesku, śpij…”
Śpij piesku,
śpij już odpocząć trzeba
Może będziesz miał swój kawałek nieba
Może będzie tam piękniej niż tu teraz
Może spotkasz tych, których tu już nie ma…
Śnij, piesku śnij…
w snach jest zawsze pięknie
Ciepły dom, miejsca dość na twe wierne serce
Przyjdzie czas spotkać się
potarmosić uszy lub razem na spacer znowu gdzieś wyruszyć
Lecz dziś sobie śnij a czas łzy osuszy”
(autor nieznany)

„Wieczny Spacer”

Dziś na ostatni, wieczny spacer (tak to niestety w życiu jest)
Odszedł najbliższy mój przyjaciel: nasz ukochany, wierny pies.
Odszedł po cichu, przytulony, szczęśliwy, że ktoś się nim zajął.
Umierał, czując się bezpiecznie.
Wiedział, że wszyscy go kochają.
Bądź pewna, psino, że gdy staniesz u drzwi Krainy Wiecznych Snów,
Nie będzie nigdzie napisane
„Prosimy nie wprowadzać psów!”
Tam będzie cisza, ciepło, spokój kości, piłeczka i poduszka
Tam będziesz miała własny pokój i nikt cię nie wygoni z łóżka.
Lecz w tej krainie psiego szczęścia nikt cię nie weźmie na kolana,
Nikt otwierając drzwi od domu nie krzyknie „Karen – chodź, kochana”.
Nikt na dobranoc nie pogłaszcze, nikt na śniadanie nie obudzi…
Bo na tych drzwiach jest wielki napis: ”PROSIMY NIE WPROWADZAĆ LUDZI!”
(autor nieznany)

Psy
które wyszły na wieczny spacer
cierpliwi towarzysze dziecinnych zabaw
dyskretni świadkowie pierwszych pocałunków
piastunki naszych dzieci
psy
o tyle od nas mniej skomplikowane
że rozumiały co to wierność
która jest dla nas abstrakcyjnym rzeczownikiem
odmienianym przez losowe przypadki
psy
zazdrosne ale nie zawistne
które umiały patrzeć prosto w oczy
naszej samotności
urodzeni komicy z pantoflem w pysku
psy
które nie przyjdą już na zawołanie…
(autor nieznany)

„Zakatowanemu przez swojego „pana”

Dziś, gdy na Twe Boże wezwanie
Idę po Tęczowym Moście
Choć tyle krzywdy doznałem
Ogonem merdam radośnie.
Przybywam mając nadzieję
Na chwilę pełnego wytchnienia..
Pytasz mnie Boże wielki
O moje ziemskie wspomnienia..
Na ziemi poznałem człowieka..
Kochałem go ogromnie,
Tak wiernie czekałem powrotu
A on?
On bił nieprzytomnie.
Za mą miłość i przywiązanie
Ileż cierpienia doznałem…
Lecz wszystko wybaczyć mogłem,
Bo wciąż ogromnie kochałem.
Pamiętaj Panie i o tym,
Że dobry był mój Pan
Że bił?, głodził?, katował?
On był tak bardzo sam..
Gdy więc na Twe Panie wezwanie Stawi się tu mój Pan,
Pozwól mi wyjść na spotkanie Bo kocham go hau,hau,..
(autor nieznany)

„Przyjacielu”

Przyjacielu – Ty zawsze przy mnie byłeś
Przyjacielu – krok w krok za mną chodziłeś
Dzień w dzień budząc mnie
Swym mokrym noskiem
Sprawiałeś, że nawet najgorsze dni stawały się radosne
Pamiętasz nasze spacery?
Pamiętasz nasze łąki, lasy, szlaki zdobyte?
Pamiętasz te widoki oglądane z zachwytem?
Pamiętasz…
Pamiętam i ja, choć
Ciebie już nie ma
Pamiętam Twe oczy,
Twe pełne miłości spojrzenia
Oczy, które błyszczały aż do końca
Twego istnienia
Oczy, w których zgasło życie w oku mgnienia
Chce wierzyć, że gdy nadejdzie mój kres
Zamknę oczy, a my znowu spotkamy się
Wśród zieleni traw i woni kwiatów
Położymy się jak dawniej, jak za dawnych czasów
Teraz tylko jedno powiedzieć chcę
Nigdy Cię nie zapomnę
Piesku, kocham Cię!!!
(autor nieznany)

Źródło zdjęć:
larutadelailuminacion.blogspot.com
de.dhgate.com
pixels.com
Kim Boggus Photography
God’s HotSpot – WordPress.com

Komentarze
Wczytywanie...