„Do serca przytul psa”

Zwierzę to wydatki i obowiązki - nie da się posiadać czworonoga bez kosztów utrzymania

0 4

 

 

„…Do serca przytul psa, weź na kolana kota, weź lupę popatrz – pchła, daj spokój, pchła to też istota…” nucę w myślach hit Kabaretu Elita, gdy pojawia się w gabinecie Szczególny Klient; ów właściciel – opiekun ma w swoim domu całe stado zwierząt, przygarniętych i bardzo kochanych. Dba o nie jak o własne dzieci i szczerze powiedziawszy – od razu widać, że ceni je wyżej od ludzi. Chylę czoła, bo wiem, ilu rzeczy sobie odmawia, by utrzymać w dobrej kondycji swoją gromadkę, o którą się troszczy. Ale są i inni „szczególni klienci” (piszę ich specjalnie małymi literami). Oni również przygarniają stworzenia, ale… zwierzęta wciąż są chore, zapchlone, brudne i wychudzone. Często nawet niezapytani tłumaczą się, że sami nie mają na nic pieniędzy, a zwierzakom gorzej byłoby na ulicy czy w schronisku, więc mając serca pełne litości, przygarniają je i pozwalają żyć… Łatwo zobaczyć, czy ich ocaleni są szczęśliwi – śmiem wątpić! Z rozbabranymi ranami po rozdrapanych ukąszeniach pcheł, smutne i głodne z pewnością nie są… i bardziej przypominają niewolników złego pana niż radosne psy. Kiedy proponuję, by człowiek zostawił sobie tylko jednego czworonoga, jeśli nie stać go na utrzymanie kilku zwierząt, resztę nieszczęśników oddał np. do fundacji, stowarzyszeń, które poszukają im domów, klient obrusza się – przecież to moje psy!

Miłość i litość mają różne oblicza. Pamiętam kobietę, która przyszła uśpić jamnika, bo nie miała siły z nim wychodzić na spacery; po mojej propozycji oddania zwierzaka do schroniska, do adopcji – kobieta jak nie krzyknie:  „panie doktorze – ja go nikomu nie oddam, nikt mu tak nie dogodzi jak ja , gotuję mu mięsko, ma budkę i kocyki, jakże go oddać!”. Zapytałem jak może więc chcieć go zamordować? Jamnika nie uśpiliśmy, etyczny wet nie jest zabójcą. Ale niestety podejrzewam, że właścicielka psa i tak jakoś pozbyła się jamniczego problemu.

Zwierzę to wydatki i obowiązki – nie da się posiadać czworonoga bez kosztów utrzymania. Minimum finansowe wygląda mniej więcej tak – średniej wielkości pies musi zjeść za 1200 zł rocznie, odrobaczyć się i zaszczepić, odpchlić i utrzymać minimum higieny za 150 zł, pranie i czystość jego kojca, torebki na odchody i np. wymiana miski na nową – dodajmy jeszcze 50 zł – w sumie 1400 zł, czyli miesięcznie średnio około 116 zł. Nie są to duże pieniądze, chyba że w domu panuje skrajna bieda! I tu chcę powiedzieć, że nawet w owej skrajnej biedzie zwierzaki mogą żyć zdrowo i szczęśliwie! Przychodzą do nas stale pewni ludzie – bezdomni, bezrobotni; oboje mieszkają w chatce na skraju opuszczonych działek. Zbierają surowce wtórne, najmują się do ciężkich, niewdzięcznych prac. Ich dwa psy oraz kocur są czyste, terminowo zaszczepione i odrobaczone, nigdy nie cierpią chłodu i głodu. Chronią nędzne domostwo swoich opiekunów w zamian za serce nowych właścicieli, gdy poprzedni, z pewnością lepiej sytuowani,  przywiązali je do drzewa czy chcieli utopić… Reasumując – w posiadaniu zwierzaka nie chodzi tylko o pieniądze, ale właśnie o prawdziwą, odpowiedzialną miłość.

T.A.Kutrzuba


Przychodnia Weterynaryjna T. Kutrzuba – Kraków, Okulickiego 57

Komentarze
Wczytywanie...