Chwile pełne humoru i uśmiechu

0 30

W gabinecie weterynaryjnym – jak w życiu – są chwile ponure i momenty pełne humoru i uśmiechu. Niektóre zdarzenia nadają się do scenariusza komedii. Dlatego nie będę wam pisać dzisiaj o dramatycznych, ale o wesołych zdarzeniach.  Pewnego wieczoru, gdy już zbieraliśmy się do domu, zadzwonił telefon; właściciel kota. Bardzo zdenerwowany poprosił, byśmy zaczekali, bo ma pilną sprawę.

Mały psikus Mruczka

Skojarzyliśmy kotka, zachęcaliśmy jego właściciela by Mruczek został wykastrowany, ale pan czuł coś w rodzaju męskiej solidarności z kosmatym przyjacielem i nie chciał pozbawiać go atrybutów płci. Dzielnie znosił zapach z kuwety, kupując neutralizatory odoru, zamienił mieszkanie na domek, żeby kot miał dokąd wychodzić na spacery. Właściciel Mruczka przyjechał teraz do nas w rekordowym tempie, wpadł do gabinetu i postawił na stole transporter ze zdziwionym kotem w środku. Zapłacił za natychmiastową sterylizację. Zdziwieni nagłą odmianą poglądów właściciela ostrożnie zapytaliśmy go o przyczynę. Pan zaś wyjaśnił, że od tygodnia pracował nad ważnym służbowym projektem, w zasadzie nie odstępował komputera na krok. Dziś skończył, włożył laptop do torby i zanim ją zamknął, poszedł jeszcze po pen drive. W tym czasie kot dokonał dzieła – nasikał do niej i na komputer… cóż, niejeden psiarz powie – koty to dranie.

Ojcostwo Michała

No to teraz o psie… Michał to przepiękna mieszanka czekoladowego dobermana i owczarka. Ma niezwykle łagodną naturę. Opiekunowie Michała nie chcieli go kastrować, bo nie robił nikomu krzywdy. Mieszkali w willi na peryferiach miasta, Michał do woli biegał po dużym ogrodzie. Pewnego poranka wypuścili Michała jak zwykle i zauważyli, że nie ma go na terenie. Nie znaleźli także ani dziury w płocie, ani podkopu. Sytuacja zaczęła się powtarzać, choć raczej trzeba uściślić – trwała w najlepsze nie wiadomo od kiedy. Pewnego dnia odwiedziła właścicieli Michała bardzo wzburzona właścicielka hodowli spanieli mieszkająca kilka kilometrów dalej, przywiozła z sobą wielki kosz pełen szczeniąt… ojcostwo Michała nie budziło wątpliwości. Psi Don Juan wkradał się na posesję i romansował z suczkami… Jak pokonywał ogrodzenia? W swoim ogrodzie wykorzystywał niski konar przy płocie, a w drodze powrotnej odbijał się do skoku z umocowanej przy bramie dużej skrzynki pocztowej. Parkan dzielący go od rudych piękności pokonywał z rozbiegu w obie strony… Pod presją hodowczyni spanieli opiekunowie wykastrowali Michała. Czternaście maluchów znalazło domy u dobrych ludzi.

Zwierzęta umieją po ludzku wykorzystywać wiele okazji…

Czasem trudno zachować powagę w trakcie rozmowy z właścicielem zwierzęcia i jest to swoisty test profesjonalizmu… uwierzcie – niełatwo wówczas powstrzymać się też od stwierdzenia, że zwierzęta umieją po ludzku wykorzystywać wiele okazji…

A T Kutrzuba

Komentarze
Wczytywanie...