Choroba Leona

kroplówki, zastrzyki, laseroterapia, rehabilitacja ruchowa i kolejne dni psiego smutku

0 11

Tak to bywa, że i psiaki wetów chorują. A nasz lecznicowy prezes – jeśli już mu się coś przydarzy, to jak dotąd nigdy nie była to jakaś drobnostka, ale zmaganie się z czymś ryzykownym. No i znowu stało się! Przedwczoraj nasz Leoś tak pechowo bawił się kawałkiem suszonego żwacza, że nagle krzyknął i po chwili był półprzytomny z bólu… myśleliśmy, że bardzo uszkodził mu przewód pokarmowy. Jednak zdjęcia rtg z kontrastem i inne badania tego nie potwierdziły, a stan naszego pupila stale się pogarszał. W końcu okazało się, że nasz psiak uległ paskudnej kontuzji – dyskopatii szyjnej! Paraliż postępował błyskawicznie. Zatem kroplówki, zastrzyki, laseroterapia, rehabilitacja ruchowa i kolejne dni psiego smutku przed nim… i przed nami. Mała czarna mordka wciąż jest pełna cierpienia i smutku, a oczy mówią, że jest się bardzo zmęczonym psem.  O ile ciężko jest ratować różne zwierzęta przychodzące do gabinetu, to stokroć trudniej leczy się własnego pupila, bo każdy zastrzyk czy opatrunek przeżywa się bardzo mocno. Ale ponieważ jesteśmy silną drużyną, damy radę i mamy nadzieję, że Leon szybko dojdzie do siebie.

Pieski Krainy – trzymajcie łapki za naszego Leo, by szybko wrócił do zdrowia. a same uważajcie co i jak jecie, bo czasem chwila beztroskiej nieuwagi powoduje nieszczęście.

Z ostatniej chwili:

Leon odzyskuje czucie w nóżkach, ostrożnie sam unosi łebek, podszczekuje byśmy przyszli mu usłużyć pomocą i towarzystwem, powoli sam próbuje robić siusiu i kupki, wczoraj – przyniesiony na kanapę uśmiechał się do nas oczami i zębato, zaczynamy widzieć skutki leczenia i rehabilitacji, mamy coraz więcej nadziei.

A. T. Kutrzuba

Komentarze
Wczytywanie...