Waleczka

0 276

Z cyklu: opowieści z pracy WETA

Do naszej poczekalni weszła energiczna staruszka. Zapytała o cenę uśpienia psa, wypytała jak taką eutanazję się przeprowadza. Nazajutrz przyszła z niedużą, czarną suczką. Waleczka miala 15 lat, ogromny guz gruczołu mlekowego i dużo przerzutów raka w środku. Decyzja mogła być tylko jedna, bo bardzo się męczyła. Odeszła spokojnie i godnie, a jej pani tuliła ją do końca. Nie płakała jednak, choć była bardzo smutna. Opowiedziała nam historię Waleczki.

Kilka lat temu mąż pani i pan Waleczki zachorował na raka. Sytuacja była bardzo poważna, w domu sprzedano wszystko, żeby starczyło na leki. Ale mimo terapii pan Waleczki był coraz słabszy. Pożegnał się już z bliskimi, ale bardzo chciał zobaczyć i pogłaskać swoją suczkę, ten jeden ostatni raz. Lekarze po cichutku przemycili psa do kliniki i Waleczka po raz ostatni mogła pobyć trochę ze swoim ukochanym panem. Nazajutrz odszedł. Nie minął miesiąc, a suczka zaczęła chorować. I ona stawała się coraz słabsza, a guz rósł w bardzo szybkim tempie. Kładła się na fotelu swojego pana i całymi dniami patrzyła na pusty wieszak, gdzie zawsze wisiał płaszcz opiekuna. Przestała jeść i niechętnie wychodziła na spacer. Choroba rozwinęła się w mgnieniu oka, stara sunia trafiła więc do nas, abyśmy wyprawili ją w ostatnią drogę…

Pani Waleczki dokończyła opowieść: „Wiem, że oni są już razem. Oboje zawsze byli sobie potrzebni do życia…”

Przychodnia Weterynaryjna T. Kutrzuba – Kraków, Okulickiego 57

Komentarze
Wczytywanie...