Przygody Psa Raptusia. Odcinek 9

0 76

Ola w pośpiechu ubierała kurtkę w przedpokoju.

– Gdzie idziesz?  – zapytała Julka.
– Z koleżankami na sanki do szkoły  – odparła Ola.
– Olka, wyjdź z Raptusiem na spacer,  bo ja nie mogę – krzyczała z drugiego pokoju Julka.
– Jak to? Ja nie mam czasu! To twój spacer – odpowiedziała dziewczynka z lekkim przekąsem.
– Wiem, wiem, ale umówiłam się dzisiaj na pierwsze zajęcia z siatkówki i nie zdążę. – krzyczała coraz głośniej zdenerwowana Julka.  Pospiesznie wbiegła do przedpokoju, zarzuciła kurtkę i wybiegła z domu – Jesteś super siostra – wołała do Oli już na schodach.

Ola przytuliła Raptusia  –  Widzisz piesku, Julka nie ma czasu dla ciebie, jakaś tam siatkówka ważniejsza.  Chodź pójdziesz ze mną na sanki –  Dziewczynka ubrała pieska w kombinezon, założyła szelki, przypięła smycz, w pośpiechu włożyła czapkę na głowę i zwróciła się do mamy: – Pa mamo, będę za godzinę.

– Pa, pa córeczko, tylko uważaj na siebie i na Raptusia.
– Oczywiście mamo.

Agnieszka została sama. Marek praktycznie już nie bywał w domu. Wychodził wcześnie rano, a przychodził coraz później, zmęczony i wykończony. Agnieszka złościła się na niego. Mówiła mu, że zaniedbuje rodzinę, ale on ciągle powtarzał, że robi to dla rodziny. Potrzebują przecież pieniędzy na szkoły dla dziewczynek, na studia, na nowy samochód….Zrobiła sobie trzecią już dzisiaj kawę i usiadła nad sprawdzianami uczniów klasy VI. W szkole nie układało się najlepiej. Kuratorium podtrzymało ocenę dyrektora. W uzasadnieniu napisali, że nie ma żadnych braków formalnych, a tylko takie mogą stać się podstawą zmiany oceny. Ocenę merytoryczną wystawia dyrektor szkoły, a tam ewidentna jest próba oszustwa za niezrealizowane zadania. Do dyrektora odzywa się teraz tylko służbowo. Ma żal, że tak ją potraktował. Ostatnio w pokoju nauczycielskim głośno wyraziła swoją złą ocenę o pracy dyrektora. Szybko znalazła dwie inne nauczycielki, które od dawna nie tolerowały poleceń dyrektora. Agnieszka, wcześniej nie lubiła tych pań, ale teraz nie ma jak to wspólny wróg. Umówiły się nawet na ciastko w kawiarni. Będą miały, o czym rozmawiać. Agnieszka, wreszcie wyrzuci z siebie całą złość na szefa.

Tymczasem Ola z Raptusiem bawią się śnieżkami na szkolnym boisku. Piesek uwielbia śnieg. Wchodzi w największe zaspy. Stał się ulubieńcem wszystkich kolegów i koleżanek. A i pani świetliczanka policzyła go, jako jednego ze swoich wychowanków.

Po skończonej zabawie wszyscy szykowali się do domów.
– Hej Olka, zaprzęgaj tego Raptusia do sanek i niech cię ciągnie do domu – śmiali się chłopcy.

Raptuś jakby domyślił się, co mówią koledzy, szybko wskoczył na sanki, zanim Ola cokolwiek zdążyła powiedzieć.

Wszyscy wybuchnęli śmiechem
– A widzisz, jak cię załatwił ! – odezwał się Piotrek
– To mądry pies – powiedział Kamil
– Widzisz, Olka, musisz teraz sama ciągnąc psa do domu – odezwał się Bartek.

Ola popatrzyła zdumiona na pieska.
–  A co to Raptusiu, nie łaska iść na łapkach? – zapytała.

Ale Raptuś położył się na sankach i tylko czekał, aż Ola ruszy.
– No trudno – zaśmiała się dziewczynka.

Ola całą drogę do domu, ciągnęła pieska leżącego na sankach. Piesek był bardzo szczęśliwy. Jeszcze nigdy nie miał tak wspaniałej przejażdżki. Kiedy Ola zatrzymała się żeby zobaczyć co piesek robi, on poszczekiwał na nią jakby chciał powiedzieć: – Ciągnij Olu, ciągnij, wracamy do domu.

Już w przedpokoju dziewczynka opowiedziała  mamie przygodę z Raptusiem. Obie śmiały się z pieska. Mama rozebrała pupila z kombinezonu, wytarła ręcznikiem i powiedziała: – Jeszcze trochę Raptusiu! Na razie to Ola opiekuje się tobą, ale wkrótce to ty będziesz opiekował się Olą. Piesek zaszczekał dwa razy jakby powiedział: – Tak, rozumiem – i poszedł spać do swojego domku. Obudził się dopiero na kolację. Szczęśliwy, zadowolony i wykończony zabawą na śniegu, zasnął zaraz po kolacji. Śniły mu się białe, wielkie bałwany z czerwonymi nosami, wielkie białe kule ze śniegu,  i przejażdżka sankami. To on z wielką dumą ciągnął Olę na sankach. Z ledwością przyciągnął sanki do domu. Tak się tym zmęczył, że aż się obudził. Popatrzył na śpiącą obok Olę i szybko wskoczył pod jej ciepłą kołderkę. Polizał ją po policzku i szczęśliwy zasnął.

Komentarze
Wczytywanie...