Przygody Psa Raptusia. Odcinek 8

0 64

Raptusiowi, dni mijają w pełnym szczęściu i radości. Ma piękne łóżeczko, mnóstwo zabawek i ubranek. Jedzenie i spacery zawsze na czas. Wszyscy domownicy kochają go i choć przez chwilę każdego dnia bawią się z nim.

Raptuś także odwdzięcza się im swoją miłością i przywiązaniem. Wszystkich wita radośnie, kiedy wracają do domu. A kiedy rano wychodzą do szkoły i do pracy, podbiega wesoło i na hasło: łapka, podaje swoją lewą łapkę na pożegnanie.

Do południa, piesek przebywa sam w domu. Przeważnie tę porę dnia przesypia. Po długim porannym spacerze i smacznym śniadanku, wygodnie i cichutko śpi mu się w jego domku.
Raptuś to bardzo dobrze wychowany piesek. Nie ściąga niczego ze stołu, nie dokucza podczas obiadu, nie psoci i nie tarmosi kapci. Rozumie wszystkie komendy. To zasługa oczywiście taty.

Na wizycie kontrolnej lekarz weterynarii pochwalił pieska. Jest zdrowy, zadbany, ma piękną sierść, jest dobrze odżywiony. Koleżanki Oli uwielbiają Raptusia, szczególnie jak patrzy na nie, tymi wielkimi, czarnymi oczkami. Kiedy bawią się z nim, piesek robi tak śmieszne miny i pozy, że dziewczynki pękają ze śmiechu.

Julka też lubi spędzać z nim czas. Od września chodzi do gimnazjum. Ze sprawdzianu otrzymała 38 pkt., dostała się więc do najlepszego gimnazjum w mieście. Ma nowe koleżanki i nowe zainteresowania, Kiedy po południu bierze pieska na spacer, zawsze idzie w stronę swojej szkoły, licząc na to, że spotka tam kogoś ze swojej klasy. I tak rzeczywiście bywa. Jej nowe koleżanki też mają pieski, wiec wspólnie umawiają się na spacery z pupilami.

Wieczorami z Raptusiem wychodzi Agnieszka pomimo, że było to niegdyś zadanie męża. Marek pracuje do późnych godzin nocnych, często wyjeżdża w delegacje. Stanowisko kierownika działu olbrzymiej korporacji wymaga wielu wyrzeczeń. Ale Marek nie narzeka. Ma pieniądze, prestiż, poważanie. Wie przecież, że nie zawsze tak będzie. Z czasem te godziny  unormują się i będzie więcej czasu przebywał z rodziną. Marek uwielbia Raptusia. Z każdej podróży przywozi żonie i dziewczynkom drobne pamiątki a Raptusiowi pyszny smakołyk.

Piesek uwielbia swój dom. Kocha spacery. Z każdym opiekunem spacer jest inny. Pan spuszcza go ze smyczy i uczy posłuszeństwa i komend. Spacery z Markiem mają formę najwyższej aktywności. Są to biegi, aport i zabawa. Piesek może się wyszaleć do woli.

Spacer z Agnieszką jest zupełnie inny, wolny, dobrze ułożony. Raptuś staje się wówczas dżentelmenem w pełnym tego słowa znaczeniu. Chodzi  dostojnie na krótkiej smyczy przy lewej nodze Agnieszki.

Julka podobnie jak mama, prowadzi Raptusia na krótkiej smyczy przy nodze. Dopiero w miejscu spotkań z przyjaciółmi popuszcza mu smycz na maksymalną długość 5 metrów. Piesek bawi się wówczas z innymi pieskami lub obwąchuje cały nowy teren. Biega wokół ławki, na której siedzą młodzi ludzie. Uwielbia te spotkania z  ludźmi i pieskami.

Natomiast spacer z Olą jest dla Raptusia wyjątkowy i niesamowity. Tak właściwie to nie wiadomo czy Ola jest na spacerze z Raptusiem, czy Raptuś na spacerze z Olą. Piesek wykorzystuje uległość Oli, sam wybiera drogę, którą chce spacerować. Ciąga dziewczynkę za smycz. Czasami Ola buntuje się i nie chce iść, wtedy piesek staje na tylnych łapkach, a przednimi prosi Ole o zgodę. Ten jego wzrok i słodka minka rozczulają Olę natychmiast. Z reguły po takich spacerach z Olą, Raptuś od razu musi wędrować do kąpieli.

Piesek kocha jesienne liście. Może się w nich tarzać i zakopywać. Uwielbia jak szeleszczą mu pod małymi łapkami. Raz podczas spaceru, zabawy liśćmi  pod kasztanowcem, wielki kasztan w zielonej koszulce z kolcami spadł prosto na jego mały łepek. Raptuś tak się nastraszył, że zaszczekał ze złości kilka razy na drzewo.

Piesio nie znosi tylko deszczu. Pomimo, że na taką pogodę ma płaszczyk przeciwdeszczowy, zawsze szybko chce wracać do domu. Z daleka omija także kałuże.  W deszczowe dni Raptuś staje łapkami na fotelu, a przednimi opiera się o parapet. Deszcz woli oglądać przez szybę w oknie. Może tak obserwować nawet ze dwie godziny.

Pewnego jednak dnia usadowił się jak zwykle na fotelu i obserwował pogodę za oknem.

Ale co to? Co to pada? To nie deszcz! To śnieg! Hau hau hau zaszczekał Raptuś jakby chciał wszystkim oznajmić: chodźcie pada śnieg.

Hau, hau, hau – hura, pada śnieg- zaszczekał ponownie. Raptuś uśmiechnął się najmocniej jak tylko  umiał –  nareszcie śnieg. Idzie zima. Hauuuuuuuuuuuu.

Komentarze
Wczytywanie...