Przygody Psa Raptusia. Odcinek 10

0 44

Agnieszka wracała do domu zmęczona i zdenerwowana. Dobrze, że to ostatni dzień pracy przed feriami. Przez te, dwa tygodnie odpocznie, nabierze siły.  Sytuacja w szkole jest bardzo nieciekawa. Nowe koleżanki namawiają ją, aby rozpoczęła studia podyplomowe na kierunku Zarządzanie i kierowanie placówkami oświatowymi. Widzą w niej nową, potencjalną dyrektorkę szkoły. Agnieszce bardzo to imponowało, ale musiałaby podjąć decyzję już teraz, bo zajęcia na studiach rozpoczynają się zaraz po feriach. Znów nauka, przez trzy semestry, egzaminy, stres. Nie wie czy to dla niej. Wie, że mogłaby zyskać sobie uznanie wśród kolegów i w oczach męża.

Mąż zarabia dobrze, więc mogłaby przez te półtora roku pracować tylko na etacie. Miałaby czas na naukę.  Marek awansował, ona też mogłaby starać się o wyższe stanowisko. Dzieci  są już duże i nie potrzebują tyle opieki, co kiedyś. Wchodziła na klatkę schodową. W głowie miała mnóstwo myśli za i przeciw. Myślała, co na to powie mąż?  Może nie będzie zadowolony?

Na schodach Agnieszka spotkała Julkę z Raptusiem
– Cześć mamuś, idziemy na spacer – zawołała wesoło córka.
– Cześć kochanie. Miłego spacerku.  Jest już Ola? – zapytała mama
– Tak jest, sprząta swój pokój.

O Marka nawet nie zapytała, bo wiedziała, że i tak wróci późno. Była bardzo zdziwiona, kiedy zobaczyła męża przygotowującego obiad dla całej rodziny.

– O jesteś w domu, jak miło. I obiad! No no. Co tak wcześnie wróciłeś ? – zapytała zdziwiona Agnieszka.
– A to niespodzianka – odrzekł Marek – wszystko powiem po obiedzie.

Kiedy Julka z  Raptusiem wrócili do domu, tata zastawił stół i wszyscy usiedli do obiadu. Raptuś otrzymał swoje ulubione mięsko i zajadał w najlepsze. Po obiedzie Marek oznajmił rodzinie, że wyjeżdża na cały tydzień, na szkolenie do Londynu. Po powrocie zostanie jednym z trzech zastępców dyrektora firmy.  Otrzyma nowy, służbowy samochód i dużo większą pensję.

Dziewczyny były mocno zdziwione, zaskoczone i szczęśliwe.
– No tata gratuluję- odezwała się Julka.
Ola rzuciła się tacie na szyję  – ale mam mądrego tatę.

– Marku – odezwała się żona – to wspaniała wiadomość. Widzę, że jesteś szczęśliwy, ja też  bardzo się cieszę. No no Pan dyrektor.
Agnieszka zastanowiła się chwilę i powiedziała – Ja też rozpoczynam studia na zarządzaniu i będę kandydowała na stanowisko dyrektora szkoły.

Przez chwilę nastała cisza. Wszyscy zaniemówili. Takiego obrotu sprawy nikt się nie spodziewał. Marek pierwszy podszedł do żony.

– Gratuluję pomysłu i odwagi. Już dawno chciałem ci powiedzieć, abyś postarała się o awans na dyrektora. Dlaczego masz się kłócić z obecnym. Sama możesz zarządzać. Wierzę w ciebie. Dasz radę.
–  Fajnie mieć dwóch dyrektorów w rodzinie – zaśmiała się Ola.
– Olu, w szafce jest tort na tę okazję, podwójną okazję, proszę Cię przynieś go. Musimy to uczcić – rzekł tata.
– Kiedy wyjeżdżasz do Londynu?  – zapytała żona
– Jutro rano – odparł tata i spojrzał na Agnieszkę.
– Jutro? Czyli wszyscy wyjeżdżacie w sobotę. Zostanę sama. A nie, przepraszam, zostanę  z Raptusiem.

Agnieszka przez całą sobotę wyprawiała domowników  w podróż. O 5 rano wyjeżdżał Marek. Musiała go odwieźć na lotnisko. O godz. 8.30 odwiozła Julkę do szkoły, gdzie czekał autokar na wyjazd na obóz siatkarek do Gdańska. Po południu odwiozła Olę na pociąg do Krakowa. Ola pojechała na zimowisko do Zieleńca.

O godz. 16 wróciła do domu, zabrała Raptusia na spacer, później zrobiła sobie kakao, wzięła kocyk i usiadła na fotelu –  Raptusiu, chodź do mnie – zawołała. Raptuś przydreptał na zawołanie pani. Usadowił się obok Agnieszki na fotelu, szybciutko wszedł pod kocyk i razem przesiedzieli przed telewizorem cały wieczór.  Tej nocy Raptuś po raz pierwszy spał razem z Agnieszką na miejscu Marka. Nawet trochę chrapał jak on.

W niedziele rano Agnieszka wstając zawołała na Raptusia.

– No piesku wstajemy. Czeka nas długi spacerek. Śniadanko i zabawa. Dobrze, że ciebie mam, bo dzisiaj zostałabym sama w domu.

Po wspaniałej zabawie piłeczką, Agnieszka zabrała Raptusia na zakupy. Założyła pieskowi najładniejszą obrożę, wyczesała jego piękne białe włoski i włożyła do małej podróżnej torby. Raptuś nieco urósł i torba była nieco przyciasna. Piesek nie mógł się w niej  rozłożyć, ale usadowił się tam wygodnie i cierpliwie czekał aż pani się ubierze.  Był bardzo ciekawy, dokąd jedzie. Nawet się nie spodziewał, że to będzie dzień pełen wrażeń. Najpierw, Agnieszka chodziła po galerii handlowej. Kupiła sobie śliczną marynarkę i ładne kozaczki. Raptusiowi kupiła oczywiście nową wygodną torbę. Później zawiozła Raptusia do salonu fryzjerskiego dla pupila. Piesek przeszedł solidną metamorfozę. Kąpanie, suszenie, strzyżenie, obcinanie pazurków, czyszczenie oczu i uszu zajęło groomerowi  prawie  dwie godziny.  Agnieszka spokojnie piła  kawę i czytała pisma o wychowaniu piesków.

Po powrocie do domu, chwycili szybko coś na ząb i pojechali na umówione wcześniej spotkanie z koleżanką ze szkoły, panią Lidką. U Lidki piesek czuł się wyśmienicie. Przez cały czas bawił się z synami koleżanki, 7-letnim Kamilem i 5-letnim Szymonem. Chłopcy bardzo polubili Raptusia i nie odstępowali go ani na chwilę.  Bawili się w dom, w lekarza weterynarza, gdzie Kamil był lekarzem a Szymek przyprowadzał chorego Raptusia do poradni.  Kamil badał go i przepisywał leki. Piesek uwielbiał być badany, bo za każde badanie dostawał smakołyk.

Później były  przewracanki na dywanie. Piesek bardzo je lubi. Nieraz bawił się tak z Olą i Julką. Pani Lidka stwierdziła, że taki piesek to wspaniały towarzysz dla dzieci. Raptuś był bardzo dumny z siebie.

Wieczorem Agnieszka pożegnała panią Lidkę i chłopców, ubrała Raptusiowi kombinezon, wsiadła do samochodu, przypięła pieska szelkami i ruszyła w stronę domu. Raptuś przez całą drogę spał w swojej  nowej torbie. To był wspaniały dzień. Nawet się nie spodziewał, że dzień  ze swoją panią będzie taki uroczy. Nie miał czasu tęsknić za Olą i Julką. Nawet o nich nie pomyślał. W domu Agnieszka wycałowała pieska i powiedziała mu szeptem do ucha

– Dziękuję, że jesteś pieseczku. Kocham cię mocno.

Raptuś długo nie myśląc wskoczył na łóżko i położył się na miejscu Marka. Teraz to on musi opiekować się Agnieszką. Musi ją pilnować. Przecież to jego pani. Wyciągnął się porządnie i pomyślał: – Ale mam super rodzinkę.  Jest najcudowniejsza na świecie.

Komentarze
Wczytywanie...