Zagadkowy przypadek

czuliśmy niewyobrażalną bezradność wobec dziwnego bąbla i jego opłakanych skutków

0 122

Sonieczkę znamy już ładnych parę lat. I bardzo ją lubimy. Jamniki mają u nas szczególne względy, ponieważ mamy bzika na punkcie tej rasy.

Sonieczka to krótkowłosa sunia, ma swoje lata, nie była sterylizowana, a kiedy pojawiły się guzki nowotworowe na sutkach, natychmiast ją zoperowaliśmy. Dwa tygodnie później przyszła do na kontrolę i zdjęcie szwów. Wszystko było w najlepszym porządku i bardzo się cieszyliśmy z efektu zabiegu. Jedynie zdziwił nas malutki bąbelek pod skórą na boku, niedaleko grzbietu. Ściągnęliśmy z niego płyn i jak zwykle przy bąblach – daliśmy lek na przysuszenie ranki. Tydzień później w miejscu bąbla pojawiła się martwica – sporej wielkości. Jeden z lekarzy, konsultując przypadek zdziwiony spytał, czy pies przechodził elektrowstrząsy… podał antybiotyk i coś przeciwświądowego; żaden z zapytanych, doświadczonych lekarzy weterynarii nie miał konkretnego pomysłu co się stało. Bardzo się martwiliśmy, pozostało nam dalsze leczenie antybiotykiem i okładanie skóry gojącym żelem. Niestety, nie mogliśmy pobrać wymazu z chorego miejsca. Płat ciała odpadł, powstała spora blizna.

Właściciele Soni nie mieli do nas pretensji, ale czuliśmy niewyobrażalną bezradność wobec dziwnego bąbla i jego opłakanych skutków… wziął się totalnie znikąd, nie był skutkiem zastrzyku, leku czy zabiegu. I nigdy wcześniej nic takiego się nie pojawiło czy u Soni, czy u innych naszych pacjentów. Sonia nie czuła bólu, jedynie swędzenie, ale wyglądała okropnie. Gojenie się skóry przebiega teraz nieźle, ale czujemy, że ponieśliśmy porażkę, w dodatku nie potrafimy określić przyczyny schorzenia. Są takie sytuacje, kiedy dotkliwie czuje się gorycz klęski, a tym dotkliwiej, gdy dotyczy bliskiej nam, sympatycznej i ufnej istoty…

Przychodnia Weterynaryjna T. Kutrzuba – Kraków, Okulickiego 57

Komentarze
Wczytywanie...