Serce Koronczarki

0 33

Pani Stasia dzwoni do nas, jeśli któryś z jej podopiecznych choruje. A są to zwierzaki po strasznych przejściach i wciąż któregoś leczymy, kontrolujemy, opatrujemy, co pół roku odrobaczamy i corocznie szczepimy.

Pani Stasia całe życie ciężko pracowała w fabryce, a kiedy zmarł mąż i syn ułożył sobie życie w Kanadzie, została całkiem sama w podmiejskim domku. Postanowiła pomóc niechcianym psom, dla których schronisko nie jest dobrym rozwiązaniem. Przygarnia chore i kalekie psiaki. W domu jest niewidomy staruszek Amik, Aza bez przedniej łapy, Poluś cierpiący na cukrzycę i kilka innych psów. Każdy ma swój kojec, miskę i smycz. W domu pani Stasi jest ciasno, ale bardzo czysto i wszystkie psiaki są bardzo zadbane.

Zastanawiam się, jak pani Stasia daje sobie radę finansowo, przy okazji pytam ją w delikatny sposób. Zapytana uśmiecha się i prowadzi mnie na stryszek. A tam… pracownia rękodzieła! I dowiaduję się, że każdy kto zamawia u pani serwetę, kołnierzyk koronkowy czy firankę, a nawet dodatki do sukni ślubnej – po prostu w zamian przywozi uzgodnioną karmę, albo pokrywa koszt lekarstw czy szczepień/

Pani Stasia to nadzwyczaj skromna osoba, nigdy o nic nikogo nie prosi. Jej psy są również wyjątkowe – żyją w wielkiej zgodzie i widać, że są bardzo, bardzo szczęśliwe. Pani Stasia to nie jedyna taka osoba o wielkim sercu, bo znam innych ludzi, którzy z wielkiej miłości do zwierząt zapewniają im dobre życie, choć sami żyją ubogo. I co ciekawe – nie obnoszą się z dobroczynnością, a nawet ją ukrywają: wielu nieżyczliwych potępia ich i utrudnia im życie…

Przychodnia Weterynaryjna T. Kutrzuba – Kraków, Okulickiego 57

Komentarze
Wczytywanie...